Dziś kilka słów o mnie.

Taka własnie jestem. Nie przywiązuję się do miejsc. To drugi człowiek jest dla mnie największą wartością. Tak zostałam wychowana.

Odkąd pamiętam, jeśli tylko była taka możliwość, wyjeżdżałam gdzieś z rodzicami. Ferie, wakacje, zawsze poza domem. Pierwszą podróż pociągiem (z Warszawy do Krakowa) zaliczyłam mając trzy miesiące. Pakowanie walizek było u nas opanowane do perfekcji. Gdziekolwiek byliśmy, zawsze zwiedzaliśmy lokalne muzea, wystawy, parki. Wszystko, co tylko można było zobaczyć w danym miejscu. Nie znałam pojęcia „nuda”. Mój tata organizował co chwilę jakieś zajęcia sportowe tj. siatkówka, koszykówka, jazda na rowerze, badminton (choć szczerze mówiąc do sportowca mi daleko), a mama kulturalne – chyba nie umknęło jej żadne muzeum!

Pomimo częstych wyjazdów, nasz dom tętnił życiem, pachniał pysznym jedzeniem, był otwarty dla innych. Czas dla rodziny był najważniejszy. Wszystko robiliśmy razem. Nawet najbardziej prozaiczne czynności jak sprzątanie, gotowanie, zakupy itp. Gdy przychodziła pora posiłku, wszyscy siadali przy stole, jedli i rozmawiali. To były takie nasze rodzinne, małe uczty, w których każdy chciał uczestniczyć. Przeprowadzki również nie były nam obce. Rodzice uwielbiali swoje, coraz to nowe, życiowe projekty – remonty, zmiany mieszkań, budowę domu. Mam to chyba we krwi.

Naszego domu nie tworzyły ściany, tylko ludzie którzy w nim byli. Teraz wiem, że wpłynęło to na moje całe życie.

„To ludzie tworzą miejsca, a miejsce tworzy ludzi”

~John Green

Teraz to ja tworzę swój własny dom. Jestem żoną, mamą, córką, siostrą, przyjaciółką.

Często coś w nim zmieniam, aranżuje wnętrza na nowo. Czuję się w nim bezpiecznie, swobodnie i zawsze chętnie do niego wracam. Nie miałabym jednak problemu, żeby zamienić moje cztery kąty na inne. Choćby jutro. To tylko nieruchomość, a dom to przecież ludzie. Poza tym lubię zmiany. Motywują mnie działania, inspirują i dają siłę.

Drzwi do naszego domu są cały czas otwarte. Bardzo często ktoś nas odwiedza. Rodzina, znajomi, przyjaciele. Zdecydowanie bardziej wolę poczęstować ich zupą czy świeżo upieczonym ciastem niż pokazać im sterylny porządek. Zależy mi na tym, żeby każdy czuł się u nas dobrze. To ludzie są dla mnie ważni. Mają wpływ na to jaka jestem. Każdy z nich wnosi coś do mojego życia. Zarówno Ci, którzy pojawiają się w nim na chwilę, jak i Ci którzy zostają na dłużej.

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, poznawać nowe miejsca. Każda podróż pozwala nabrać dystansu do rzeczywistości. Każda uczy. Pokazuje nowe możliwości. Najcenniejsze w poznawaniu nowych miejsc są dla mnie doznania zmysłowe; smaki, zapachy, obrazy, które pozostają w mojej pamięci, ale także emocje, atmosfera i ludzie. To właśnie oni najbardziej prawdziwie pokazują charakter danego miejsca. To oni sprawiają, że czasem mam ochotę do niego wrócić.

Daleko mi do bycia „zbieraczką”. Nie kolekcjonuję rzeczy, tylko wspomnienia.

Nie przywiązuję się do miejsc. Przywiązuję się do ludzi. Czasem, aż za bardzo.

Przeczytaj też

6 komentarzy

Reply

„… a miejsce tworzy ludzi”- czyli jednak? Piszesz, że nie przywiązujesz się do miejsc , że nie jesteś „zbieraczem” .
Moim zdaniem DOM, jako miejsce, jest bardzo ważne. To przecież Ty je tworzysz tak jak chcesz. To Ty, masz czuć się w nim dobrze. Twój DOM tworzą również przedmioty, które ustawiłaś, zawiesiłaś… Piszesz, że podróżujesz, że zmieniasz miejsca… ale zawsze wracasz? Nie tylko do najbliższych, również do ścian, na których wiszą obrazki, jakie lubisz a w łazience stoją Twoje ulubione perfumy. DOM , jako miejsce, jest również wspomnieniem. To tutaj Twój synek stawiał pierwsze kroczki, tu się śmiałaś… a przecież są to tylko ściany. Może żle zrozumiałam co napisałaś , ja jestem „zbieraczem” i sprawia mi to ogromną radość, uważam również, że DOM, to oczywiście ludzie , ale i to, co nas otacza, ta przytulność czterech ścian, którą sami tworzymy.

Reply

Oczywiście poniekąd zgadzam się z tym co napisałaś. Zawsze wracam – do domu. Domu, do którego lubię wracać. Domu, w którym otaczają mnie rzeczy, które sama wybrałam. Natomiast dużo większą wartością niż ten dom i wszystkie przedmioty się w nim znajdujące, stanowi dla mnie drugi człowiek. Pierwsze kroki mojego synka zostaną w mojej pamięci, a nie w domu. Nasze cudowne chwile, które tu przeżyliśmy będą pięknymi wspomnieniami, które zabierzemy ze sobą. Te cztery ściany, zawsze można zastąpić innymi. Niestety człowieka zastąpić nie można.

Reply

To prawda, co napisałaś, bo DOM jest jedynie metaforą pewnej całości. Cztery ściany przynoszą nie tylko piękne doznania, ale także gorycz dnia codziennego i porażki. Jeśli wszystkie emocje utożsamialibyśmy z czterema ścianami, szybko moglibyśmy dojść do wniosku, że nie chcemy w nich przebywać, bądź też szukać w nich pewnego wytłumaczenia. Wielokrotnie słyszałam od znajomych stwierdzenie: ,,bo to mieszkanie jest niefartowne”. Nic bardziej mylnego. To tak, jak zresztą napisałaś, DOM tworzą ludzie. Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny, słowa, gesty i to właśnie one tworzą pełną spójną całość. Jeśli chodzi o zbieracza, ja natomiast jestem chomikiem. Drobnostek. Mam swoje pudełko pamiątek. Mam w nim opaskę Julki, którą założono Jej jak przyszła na świat. Mam patyczek od loda, który przypomina mi pewien wyjazd. Koniec końców mam też ususzoną stokrotę…wiele takich małych-dużych rzeczy, które obrazują te wielkie. Ale to co najważniejsze, skrywa moje serce, podobnie, jak Twoje 😉

Reply

Karolina, ja też mam kilka pamiątek, z którymi nie chcę i nie potrafię sie rozstać, w tym opaskę Filipa ze szpitala. Chodziło mi bardziej o zagracanie naszego domu rzeczami, które może się kiedyś przydadzą, a z reguły zajmują tylko miejsce i nie są nam do niczego potrzebne. Raz na pół roku robię generalne porządki podczas których segreguję i pozbywam się rzeczy, z których nie korzystam. Może to co u mnie się kurzy, znajdzie u kogoś zastosowanie. Pozdrawiam serdecznie!

Reply

Zmiany, to nowe doświadczenia. Budują nas. To właśnie dzięki zmianom następuje nasz rozwój. Na całym świecie ludzie zmieniają miejsce zamieszkania zabierając ze sobą tylko kilka pamiątek. Najczęściej powodem zmiany miejsca zamieszkania jest zmiana miejsca pracy. Mieszkałam w siedmiu miejscach, przeprowadzam się właśnie do ósmego i jestem szczęśliwa .Ubranka i zabawki swoich dzieci rozdawałam, gdyż zawsze widziałam wokół siebie jakieś potrzebujące osoby. Sama też byłam obdarowywana. Pozdrawiam serdecznie!

Reply

Martyna, dziękuję za komentarz. Całkowicie podpisuje sie pod tym co napisałaś. Rzeczywiście tak wlasnie jest. Im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy w zamian. Pozdrawiam

Opublikuj

Wymagane pola zaznaczone s *